NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Czy na zmianę może być za późno?

Fot. Shutterstock
Problemy były, są i będą. Nie ważne, czy wytyczysz sobie jakiś cel, czy wiedziesz życie bezcelowe, problemy i tak się pojawią. W życiu jest trochę tak jak w tych najprostszych grach planszowych. Wydaje się, że wystarczy rzucać kostką i iść do mety. Proste!

Jednak każdy, kto grał wie, że na tych prostych planszach, są takie niebezpieczne pola, które nakazują nam wrócić kilka pól wstecz, albo w ogóle raz jeszcze ustawić się na linii startu i zacząć od nowa.



Zmiana może być przyjacielem, albo wrogiem

Problemy wymuszają zmianę. Brak zmiany rodzi problemy. Tylko dla przypomnienia dodam to, co jest podkreślane nieustannie i wszędzie, że żyjemy w bardzo zmiennym otoczeniu. To oznacza, że my również musimy się zmieniać.

Zmiana często oznacza odżegnanie sie od starego porządku, a to powoduje poczucie straty. Im jesteśmy starsi, tym stajemy się bardziej przewrażliwieni na punkcie słuszności swoich dotychczasowych dokonań i zaciekle ich bronimy. Zmianę traktujemy, jako siłę wymierzoną w nas samych. W rzeczywistości nie ma sensu odbierać tego tak osobiście. Świat się zmienia i to ma na nas wpływ, czy nam się to podoba czy nie.

Nikt z nas nie jest zwolniony z obowiązku dokonywania ciągłych usprawnień. Nawet ci, którzy osiągnęli doskonałość w jakiejś dziedzinie.

Ponad 30 lat temu T. Peters i R. Waterman opublikowali książkę „ W poszukiwaniu doskonałości w biznesie. Doświadczenia najlepiej zarządzanych firm Ameryki”, w której poddali analizie amerykańskie korporacje. Autorzy ogłosili, że 36 spółek pokonało wszystkie przeszkody na drodze do sukcesu i nadali im miano najlepiej zarządzanych spółek w Ameryce. Wiele z tych firm nadal funkcjonuje. Ten zaszczytny tytuł, nie uchronił niestety niektórych z nich przed upadkiem. Kodak upadł, choć kontrolował ponad 80% rynku aparatów fotograficznych.

Dążenie do doskonałości nie jest niczym złym. To bardzo dobrze, że firmy, że my dążymy do doskonałości, ale jednocześnie źle pojmujemy tę doskonałość i fatalnie się z nią obchodzimy. Ale o tym później.

My i nasze wykorzystywanie czasu

Tymczasem przyjrzyjmy się temu, jak postrzegamy czas i jakie mamy oczekiwania wobec nas samych. W kulturze zachodu mamy tendencje do liniowego postrzegania czasu. Ustawiamy się na starcie i biegniemy ile sił w nogach, zaliczając kolejne bazy, pilnie bacząc na to, czy aby nie mamy zaliczonych mniej baz niż inni. Staramy się upchnąć jak najwięcej wszystkiego w jednej jednostce czasu. Na zapas. Jest takie oczekiwanie, żeby w pewnym wieku, najczęściej w trzeciej dekadzie życia, stać się gotowym ukształtowanym produktem, który będzie przynosił zyski. Dążymy do osiągnięcia pewnego poziomu doskonałości, by potem móc już tylko odcinać kupony. Jednym słowem gromadzimy z nadzieją, że później będziemy mogli odpuścić. Tymczasem każdy, kto zaliczył efekt jojo w odchudzaniu wie już, że nigdy nie można sobie odpuścić. To znaczy można, tylko trzeba sobie zadać pytanie, co nam to daje oprócz upiornego świętego spokoju.

Nasze życie to nie rozpędzona kula śniegowa. Coś się zwykle kończy a coś innego zaczyna. Spotykają nas różne sytuacje, pod wpływem których musimy przedefiniować i zweryfikowac własne zasoby i metody działania. Powinniśmy, ale czy to robimy? Zwykle nie, bo wielu z nas ma wpojone, że na zmianę jest już za późno. Zamiast się zmieniać rezygnujemy.

Twórcza destrukcja

J. Schumpeter wprowadził na grunt ekonomi pojęcie twórczej destrukcji. W uproszczeniu jest to opisanie i zaakceptowanie pewnego faktu, polegającego na tym, że jedne firmy upadają a na ich zgliszczach powstają nowe. Ludzie, którzy trąca pracę odnajdują się w nowej rzeczywistości, pod warunkiem, że nabędą nowe kompetencje i umiejętności, dzięki którym będą mogli wykonywać pracę. Przedsiębiorstwa, które kiedyś dominowały w nowych gałęziach przemysłu upadały lub traciły monopol, gdy konkurencja wprowadziła na rynek lepszy produkt.
W oparciu o tę teorię funkcjonuje amerykańska gospodarka. Każdego roku pozwala się na upadek wielu przedsiębiorstw. Na ich miejsce powstaje wiele nowych a ludzie odnajdują w nich zatrudnienie. Władze nie robią nic, żeby ratować upadające firmy, za to sprzyja się tym, które powstają.

Schumpeter w swojej teorii sugeruje przedsiębiorcom dokonanie dwojakiego rodzaju zmian. Eliminację dotychczasowych sposobów działania, ze względu na koniec ich ekonomicznie użytecznego życia. Druga zmiana ma charakter kreacji i polega na wdrażaniu nowych kombinacji, przynoszących firmie znaczny wzrost. Przy czym dopuszcza się, a nawet zaleca stosowanie starych i nowych metod jednocześnie przez pewien czas.

Konieczność zmiany w przypadku przedsiębiorstw nie oznacza, ze produkt jest, czy był zły. To oznacza, że się zdezaktualizował i wymaga zmiany. Tak jak nasze kompetencje, umiejętności, sposoby postępowania. Proces zmiany wymaga od nas pożegnania się z dotychczasowym sposobem działania i wykreowaniem takich metod i zachowań, które sprawdzą się na tę chwilę.

Wracając do zapowiedzianego na początku złego pojmowania doskonałości Ch. Lowney w książce „Heroiczne przywództwo” pisze: „Doskonałość nie jest poziomem, który raz osiągnięty nigdy nie może zostać utracony. Sukces zależy od pielęgnowania umiejętności rozwijania się pośród niemal permanentnych zmian.
Niby oczywiste a jednak wielu z nas utyka w przekonaniu, że na zmianę jest za późno. Czy tylko o czas chodzi?

Efekt utopionych kosztów

W ekonomii istnieje pojęcie nazywane efektem utopionych kosztów. To zjawisko opisujące ludzką skłonność do trzymania się wcześniej podjętych decyzji, nawet w sytuacji, gdy okazują się one niekorzystne. Dzieje się tak, dlatego, że te decyzje, były związane z poniesieniem dużych kosztów lub ze znacznym wysiłkiem. Zachowanie to jest sprzeczne z teorią ekonomi, która mówi, że na podejmowanie decyzji powinny mieć wpływ teraźniejsze i przyszłe koszty i zyski. Koszty poniesione wcześniej nie powinny mieć znaczenia.
Ludzie nienawidzą jakichkolwiek strat, więc starają się ich uniknąć za wszelką cenę.

To zjawisko, choć opisane na gruncie ekonomii dotyczy każdego z nas. Każdego, kto ogląda przez 3 godziny kretyński film tylko, dlatego że poświęcił już godzinę na jego oglądanie. Czytamy nudne książki, bo wydaliśmy pieniądze na ich zakup i poświeciliśmy czas na pierwsze 50 stron. Tkwimy w beznadziejnych relacjach tylko dlatego, że większość dorosłego życia im poświeciliśmy. Uprawiamy znienawidzone zawody tylko dlatego, że dużo czasu już temu poświęciliśmy.
Tymczasem odżegnanie się od starych metod działania, nie oznacza przyznania sie do porażki, to oznacza, że pewne formy działalności i funkcjonowania stały się już nieskuteczne, mało satysfakcjonujące dla nas i innych.
Tradycja to bardzo cenny zasób, ale nie można być jej niewolnikiem.

J. Maxwell w książce „Czasem wygrywasz a czasem się uczysz” pisze, że człowiek, który upiera się przy stosowaniu wczorajszych metod, w dzisiejszym świecie, jutro nie będzie miał czego szukać. To nie tylko slogan, to rzeczywistość, w której jest wielu takich, którzy nie maja czego szukać, a bardziej nie chcą. Na zmianę nigdy nie jest za późno. Powiem więcej, życie to nieustanny proces zmian, do których można podejść na trzy sposoby: opierać się im, akceptować je lub inicjować nowe. Wiek nie ma znaczenia.
Trwa ładowanie komentarzy...