Dlaczego się boimy?

Foto: Robert Jesionek
Foto: Robert Jesionek
Strach jest jak stan podgorączkowy, którego nie należy zbyt szybko zwalczać. Dlaczego? Pozbawiamy w ten sposób nasz układ odpornościowy możliwości skutecznego działania. Temperatura wyższa niż 37 stopni mobilizuje układ odpornościowy do walki. W tak wysokiej temperaturze większość bakterii i wirusów nie jest w stanie przeżyć. Ale nie o stanach chorobowych dziś będzie, ale o strachu.

W ostatnim artykule poświęconym negatywnym emocjom, podjęłam się próby oswajania pewnych negatywnych stanów emocjonalnych, które nam towarzyszą. Warto je przeżyć, zamiast równie usilnie co bezskutecznie z nimi walczyć.



Dlaczego kot bawi się swoją zdobyczą? Przecież mógłby, a nawet powinien zabić a potem zjeść. Kot podrzuca, przewraca, przytrzymuje swoją ofiarę nie dlatego, że jest okrutnym, sadystycznym stworzeniem, ale ze strachu. W gruncie rzeczy upolowanie gryzonia nie jest takie proste. Gryzoń, jak każda ofiara, podejmuje się obrony. Kot w obliczu zagrożenia może uciec albo walczyć. Ta zabawa jest swego rodzaju kompromisem. Kiedy gryzoń obnaża zęby, kot przytrzymuje go łapą i poszturchuje.

Kot szybko zabije swoją ofiarę, jeśli ta pozostanie bierna albo podane mu zostaną środki uspokajające, które zmniejszą jego lęk. Kot wycofa się z walki, jeśli gryzoń będzie zbyt duży. To rozsądne. Pod warunkiem, że będzie w stanie odczuwać lek i podjąć rozsądną decyzję.

Boi się kot i, rzecz jasna, boi się ofiara. Co jeśli się nie boi? Pozostańmy na moment przy kotach. Toxoplazma gonidii to pasożyt, który atakuje wiele ssaków (w tym ludzi), ale rozmnaża się jedynie w organizmach kotów. Koty w swoich odchodach uwalniają pasożyta, którym zarażają się grzebiące w ziemi szczury. Toxoplazma atakuje mózg, a ściślej ciało migdałowate szczura, w skutek czego przestaje on odczuwać lęk i strach. Szczur pozbawiony tej emocji zbliża się bez obaw do kota i staje się łatwą ofiarą.

Brak strachu bywa zatem nieprzyjemny w skutkach a czasem nawet śmiertelny. Nie tylko dla szczurów.

Ciało migdałowate, o którym wspomniałam wyżej, to część mózgu właściwa również nam. Odpowiada za właściwe przetwarzanie informacji, które mają dla nas znaczenie emocjonalne. W tym, oczywiście, za odczuwanie lęku i strachu. Tych uczuć potrzebujemy do właściwej interpretacji rzeczywistości. Żmija w każdym wcieleniu - wrogo nastawiony współpracownik, uzbrojony mężczyzna w ciemnej ulicy - pozostaną tym, czym są, a bez umiejętności odczuwania strachu i lęku nie będziemy w stanie właściwie zinterpretować tych zagrożeń.

Brak strachu w ogóle jest równie niewłaściwy jak strach przed wszystkim. Często popełniamy szereg błędów poznawczych, polegających na kategoryzacji pewnych zjawisk, czyli nadmiernego uogólnienia. To dotyczy również naszych obaw. Ostatecznie nie każdy wąż to żmija, a mimo to często skłonni jesteśmy bać się wszystkich węży tak samo.

Zmierzam do końca, ale obawiam się, że i tak większość z nas miałaby ochotę przestać się w ogóle bać. Można spróbować. W jaki sposób? Otóż ciało migdałowate może ulec degeneracji na skutek uszkodzeń mechanicznych, chorobowych i pod wpływem dedykowanych leków. Równie skutecznie i zgubnie na ciało migdałowate i nas samych działa alkohol. Przecież to oczywiste, że po pewnej, indywidualnej dla każdego dawce boimy się mniej. Czasem w ogóle się nie boimy. I to jest zwykle ten moment, w którym dopuszczamy się głupich i agresywnych zachowań.

Wielokrotnie w postach i artykułach dotyczących rozwoju, zakładania biznesów i rozpoczynania różnych przedsięwzięć pojawia się zachęta do działania mimo strachu. Powiem więcej zdaje się, że nie mamy wyjścia, bo oczekiwanie na dzień, kiedy przestaniemy się bać może być zwykłym marnowaniem czasu. Można się oczywiście od czasu do czasu napić i uczynić w ten sposób świat lepszym. Tyle, że świat wtedy nie staje się lepszy i łatwiejszy. Zmieni się tylko nasze postrzeganie. Można, a czasem nawet trzeba spróbować na trzeźwo.

Źródło: J.W. Kalat Biologiczne podstawy psychologii; A. Damasio Błąd Kartezjusza. Emocje, rozum, mózg ludzki
Trwa ładowanie komentarzy...